Drzewa rozmywają się i zmieniają się w plontaninę białych gałęzi, w czasie gdy jadę samochodem. Mijane drogowskazy czasami przysłaniają mlecznobiałe niebo, jednakże mim to dodają drodze nastrojowości. Nagle moją uwagę przykuwa czarny punkt na drodze. Mrużę oczy by widzieć wyraźniej i zauważam zarys małego dzioba i skrzydeł. Kolejny ptak, który wypadł z klucza ptaków lub z gniazda. Kiedy mam go minąć zwalniam i zauważam, że to drobne ciałko nosi liczne ślady po dziobnięciach. Słyszę klakson auta za mną i przyspieszam. Myśl i rozważania na temat ptaka odlatują odemnie by za chwilę wrócić, jak ptak przykuty łańcuchem, do klatki mojego umysłu.
Zadziobana ptaszyna, nie mogła wypaść z gniazda, gdyż leżała na środku drogi, a nie na poboczu, lub w pobiżu gniazda. ' Wypadłem z klucza dzikich ptaków' przypomniałam sobie piosenkę Kaczmarskiego. Ta ptaszyna ciągle powracała w myślach przywodząc nowe przemyślenia.
Kim jestem ja w stadzie błękitnych, ziemskich ptaków bez skrzydeł? Czy lecę jako przewodnik stada? Czy jestem na szarym końcu? Czy w ogóle jestem jeszcze częścią tego dziwacznego stada?
Spoglądam na drogowskaz i myśli znowu na chwilę odlatują w najdalszy kąt umysłu. Do lotniska zostało mi jeszcze kilkanaście minut, więc skupiam się na drodze i na myślach jak będzie wyglądać to spotkanie. Znamy się od trzech lat, a nie widzieliśmy się od przeszło dwóch. Wjeżdżam na teren lotniskowego parkingu i wybieram miejsce jak najbliżej wejścia. Chwilę potem biegnę w stronę ogromnej hali. Podbiegam do informacji z pytaniem o lot żołnierski nr. 24870. Dowiaduję się, że właśnie wylądowali. Następne minuty dłużą się w nieskończoność. Gdy żołnierze wchodzą na lotnisko wszyscy witają ich brawami. Niemal każdy z nich podchodzi do wybranki swego serca, natomiast do mnie podchodzi dowódca i ze słowami 'Przykro mi' wręcza mi grawerowany nieśmiertelnik. Patrzę na nazwisko:
Hiromou Nadako
Zarówno ono jak i wszystkie inne dane się zgadzają. Wybucham płaczem i po chwili słyszę głęboki głos:
- Dlaczego moja ptaszyna płacze? Zerwał mi się nieśmiertrlnik i muszę wyrobić nowy.
- Ty głupku! Myślałam, że zwariuję!
Rzucam się w ramiona Hiromou i wraca do mnie ptak z drogi.
Ja już wypadłam ze stada. Dokładnie trzy lata temu. Ale nie wypadłam z niego by skończyć życie. Wypadłam z niego by założyć nowe stado. Moje własne z Hiromou.
sobota, 1 lutego 2014
Milczenie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jeej *-* śliczne.
OdpowiedzUsuńDla Ciebie napisałam, bo prosiłaś :* <3
Usuń