sobota, 15 marca 2014

Uprowadzona

Miko położyła się na fotelu i zwieszając głowę z jego krawędzi zaczęła wpatrywać się w ogień. Płomienie jednostajnie ogarniały kawałek drewna leżącego w kominku. Przekręciła się na brzuch i popatrzyła z ukosa na stojący w rogu pokoju fortepian.
Wszyscy mówili, że jest doskonałą pianistką. Miała rzeszę fanów, jednak nie ze względu na swą grę. Chodziło raczej o wygląd. Długie blond włosy, szczupła, czekoladowe oczy. Tak. Zdecydowanie chodziło o wygląd.
Usłyszała warczenie swojego owczarka, jego skowyt i walenie w drzwi. Rozejrzała się spłoszona i krzyknęła w chwili gdy odłamki z wybitej szyby dotknęły jej ramienia. Poczuła puste uderzenie w głowę i tępe pulsowanie w skroni.
***
Miko obudziła się w pomieszczeniu łudząco podobnym do pokoju w którym była nim rozegrały się całe wydarzenia. Pomyślała, że to może był koszmar, a ona właśnie się obudziła. Nie była niczym związana, więc  to rozwiązanie wydało jej się najbardziej prawdopodobne. Jednak kiedy rozejrzała się po miejscu swojego pobytu krzyknęła spłoszona. Przy fortepianie, przy stole, w fotelu, przed kominkiem dosłownie wszędzie leżały jej idealne repliki. A raczej siedziały i stały. Do pomieszczenia weszła pochylona postać w kapturze.
- Wybacz zapomniałem je zabrać - mruknął chłopak, po czym zaczął zbierać kukły.
- Kim jesteś? - Miko drżącym palcem wskazała chłopaka.
- Ja? Oh nikim ważnym, kiedy Ty jesteś w pomieszczeniu - szepnął chłopak i spojrzał na Miko z nabożną czcią.
- Kim jesteś?! - krzyknęła dziewczyna głosem godnym wokalisty death metalowego.
- Nikim. - powiedziała postać
- Jak się nazywasz?!
- Nie krzycz na mnie - powiedział chłopak i wymierzył dziewczynie siarczysty policzek. Łzy napłynęły Miko do oczu, a w tym czasie chłopak powiedział - Jestem Ryuuk.
Po tych słowach chłopak zebrał resztę lalek i wyszedł z pokoju. Mi została sama w pomieszczeniu, które nagle wydało jej się strasznie ponure. Usiadła więc na fotelu i ku swemu zaskoczeniu zauważyła, że obok fotela leży starannie poukładany stosik mang. Najnowszy tom Hetalia Axis Powers przyciągnął jej uwagę. Zaczęła go przeglądać kiedy chłopak wszedł do pomieszczenia i postawił na stole wonne Nigiri. Było to jej ulubione danie lecz ona nie zamierzała jeść. Wkrótce ją znajdą. Ryuuk widząc, że ona nie zamierza jeść włączył telewizor i sam zaczął posiłek.
Znaleziono zwłoki pianistki Miko Honogashi. Zginęła w wieku 19 lat. Odnaleźli ją sąsiedzi, którzy usłyszeli hałas. Sprawca nie będzie poszukiwany, stwierdzono samobójstwo.
- Już możesz być spokojna - zwrócił się do niej chłopak. - Nie będą Cię szukać.
Miko ze łzami w oczach poszła do łazienki i zwymiotowała żółcią.
***
Minęły dwa tygodnie odkąd została uprowadzona. Nie jadła, nie piła. Czasami tylko chodziła do łazienki by się umyć. Chłopak obserwował wszystko zafascynowany  i co jakiś czas coś do niej
powiedział. Ona trwała w milczeniu. Po pewnym czasie Ryuuk powiedział:
- Nudzi mi się. Zagraj coś.
- Nigdy w życiu! - wykrzyknęła i splunęła w jego stronę. 
- Masz zagrać - wyciągnął rewolwer i strzelił w jej nogę. Krzyknęła z bólu i szepnęła:
- Dlaczego?
- Bo Cię kocham i uwielbiam - powiedział z uśmiechem chłopak - Zagrasz?
Ona posłusznie podeszła do fortepianu powłócząc postrzeloną nogą, usiadła i łzy popłynęły z jej oczu, gdy zaczęła grać.

piątek, 14 marca 2014

Wypadek

Błysk świateł. Pisk opon. I mrok. Wszędzie mrok. Mój słaby puls wyrażany pinkięciami medycznej aparatury. Drżenie najbliższych, o moje życie. Prawdę mówiąc te późniejsze rzeczy to spekulacja.
Obudził mnie rażący blask, skierowany jakby prosto na moje powieki. Powoli uniosłam rękę i osłoniłam nią oczy. Zamrugałam kilkakrotnie i zauważyłam z przerażeniem, że przez całą moją rękę ciągnie się długa szrama. I że nic nie słyszę. Krzyknęłam w przerażeniu, jednak po chwili dźwięk przebił się do mojej świadomości, a ja przestałam.
Po chwili drzwi do ciasnego pokoiku otwarły się i stanął w nich Ryota.
- Ayama! - krzyknął i podbiegł do łóżka po czym zaśmiał się cicho.
- Ryo - początkowo się uśmichnęłam, jednak moją uwagę przyciągnął mały ślad na jego ręce - Znowu? - szepnęłam i spuściłam głowę
- Myślałem, że nie przeżyjesz, że zostawisz mnie samego.
Wiedziałam o co mu chodzi. Jego rodzice zginęli gdy miał osiem lat. Babcie która się nim opiekowała rok temu. Wszyscy w wypadkach samochodowych. Gdybym ja zginęła załamał by się. Byłam jego 'jedynym wsparciem' jak sam stwierdził.
Nagle znienacka uderzyłam go w głowę książką leżcą obok łóżka.
- Za co to?! - zapytał rozcierając miejsce uderzenia
- Debilu nigdy bym cie nie zostawiła! Nigdy! Jesteś idiotą skoro myślałeś, że umrę!
- Ale to już prawie pół roku! - jęknął
- I co z tego! Zależy mi na twoim komforcie psychicznym. Z.A.L.E.Ż.Y. Zależy!
- A... a mi zależy na Tobie! To dlatego się martwiłem.
Usłyszałam pikanie aparatury podtrzymującej pracę mojego słabego serca i do pokoju wbiegła pielęgniarka. Wyprosiła Ryotę, jednak on zatrzymał się przy wyjściu, a ja z uśmiechem powiedziałam:
- Mi w sumie też na Tobie.
-To już nie na komforcie psychicznym?
- Nie tylko.
Spojrzał na mnie z uśmiechem i odszedł.

wtorek, 11 marca 2014