Błysk świateł. Pisk opon. I mrok. Wszędzie mrok. Mój słaby puls wyrażany pinkięciami medycznej aparatury. Drżenie najbliższych, o moje życie. Prawdę mówiąc te późniejsze rzeczy to spekulacja.
Obudził mnie rażący blask, skierowany jakby prosto na moje powieki. Powoli uniosłam rękę i osłoniłam nią oczy. Zamrugałam kilkakrotnie i zauważyłam z przerażeniem, że przez całą moją rękę ciągnie się długa szrama. I że nic nie słyszę. Krzyknęłam w przerażeniu, jednak po chwili dźwięk przebił się do mojej świadomości, a ja przestałam.
Po chwili drzwi do ciasnego pokoiku otwarły się i stanął w nich Ryota.
- Ayama! - krzyknął i podbiegł do łóżka po czym zaśmiał się cicho.
- Ryo - początkowo się uśmichnęłam, jednak moją uwagę przyciągnął mały ślad na jego ręce - Znowu? - szepnęłam i spuściłam głowę
- Myślałem, że nie przeżyjesz, że zostawisz mnie samego.
Wiedziałam o co mu chodzi. Jego rodzice zginęli gdy miał osiem lat. Babcie która się nim opiekowała rok temu. Wszyscy w wypadkach samochodowych. Gdybym ja zginęła załamał by się. Byłam jego 'jedynym wsparciem' jak sam stwierdził.
Nagle znienacka uderzyłam go w głowę książką leżcą obok łóżka.
- Za co to?! - zapytał rozcierając miejsce uderzenia
- Debilu nigdy bym cie nie zostawiła! Nigdy! Jesteś idiotą skoro myślałeś, że umrę!
- Ale to już prawie pół roku! - jęknął
- I co z tego! Zależy mi na twoim komforcie psychicznym. Z.A.L.E.Ż.Y. Zależy!
- A... a mi zależy na Tobie! To dlatego się martwiłem.
Usłyszałam pikanie aparatury podtrzymującej pracę mojego słabego serca i do pokoju wbiegła pielęgniarka. Wyprosiła Ryotę, jednak on zatrzymał się przy wyjściu, a ja z uśmiechem powiedziałam:
- Mi w sumie też na Tobie.
-To już nie na komforcie psychicznym?
- Nie tylko.
Spojrzał na mnie z uśmiechem i odszedł.
piątek, 14 marca 2014
Wypadek
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mmm... Śliczne :*
OdpowiedzUsuń