niedziela, 19 stycznia 2014

Biała Wstążka

Dziewczyna w ciemnym płaszczu, z słuchawkami w uszach szła przez cmentarz. Mijała rzędy równo ustawionych grobów na, których płonęły znicze. Głos w słuchawkach zaśpiewał:
Life is brutal. We're leaving only to die.
Zaczął padać delikatny deszcz. Dziewczyna założła kaptur i dalej szła mijając alejki z grobami.
I can't stop this. We're living to die.
Wokalista powtórzył swoją kwestię, a dziewczynie popłynęły łzy z oczu. Skręciła w jedną z wąskich ścieżek, przy końcu cmentarza.
Life is not eternal thing. It is like house of cards - it can always collapse.
Stanęła nad białym, mamrmurowym nagrobkiem. 
R.I.P
Jane Arisson
Born - 1995
Die - 2010
Dziewczyna przysiadła na grobie i pochyliła głowę. Z kaptura wypadł warkocz przewiązany na końcu białą wstążką.
This my life. This my death.
Z oczu dziewczyny popłynął potok łez. Z kieszeni płaszcza wyjęła zdęcie. Dwie dziewczyny z doczepianymi elfimi skrzydekłkami, uśmiechały się wprost w obiektyw. Jedna z dziewczyn podłączona do kroplówki, druga, z włosami, które wypadły od chemii, siedziała na wózku.
It always ends, when you wanna to it will be eternal.
Deszcz uderzył ze zdwojoną siłą. Cienki płaszczyk dziewczyny przemokł już kompletnie. Ta jednak nadal siedziała prz grobie przyjaciółi. Przyjrzała się zdjęciu. Były na nim takie radosne, roześmiane. Nikt nie spodziewał się, że niespełna miesiąc później Jane przegra walkę z rakiem wątroby. Pojawiły się przerzuty do płuc. Przed śmiercią dała swojej przyjaciółce ukochaną białą wstążkę. Tę która teraz zdobiła warkocz.
This is my life. This is my death.
Dziewczyna położyła zdjęcie na pomniku i zapaliła mały znicz. Popatrzyła na mały płomyk. Ten zachybotał się i po chwili zgasł. Bez syknięcia, bez dymu. Zupełnie jak Jane. Dziewczyna uroniła łzę i odwróciła się by odejść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz