czwartek, 23 stycznia 2014

Wszystko Będzie Dobrze

Azusa biegła wąską, obskurną uliczką, pomiędzy blokami slumsów. Jej prześladowcy cały czas zawzięcie ścigali ją, niezważając na hałas jaki przy tym robią. Było około północy i większość ludzi o tej godzinie była w klubach lub barach. Nikt z sąsiadów Azu raczej nie siedział o dwudziestej czwartej w domu, więc , nie miał jej kto pomóc. Obejrzała się przez ramię i spojrzała na prześladowców. Było to dwóch rosłej budowy mężczyzn. Więcej nie mogła zobaczyć, bo byli w dzielnicy, gdzie świeciła co piąta latarnia. W pewnej chwili potknęła się i upadła. Po chwili do ziemi przygniótł ją ciężki but. Zaprło jej dech i powoli zaczęła się dusić...
***
Azusa obudziła się zlana potem. Rozejrzała się po swoim malutkim pokoiku z aneksem kuchennym i łazienką. Na stole, który stał równolegle do łóżka leżał stosik listów i kopert. Kiedy Azu go dostrzegła przeszedł ją zimny dreszcz. Podeszła do stołu i przejrzała każdą z kartek.
Strzeż się Piękna
Do tego listu dołączono jej zdjęcia sprzed mieszkania. Znalazła go równo miesiąc temu. Kolejny mówił:
Widzimy Cię zawsze, Piękna
Zdjęcia kiedy śpi, i szykuje śniadanie. Potem były dwa tygodnie przerwy. Chwila odsapnięcia i spokoju. Moment bez strachu. I kolejny:
Jesteś w pułapce, Piękna
W tym i kolejnych czterech nie było zdjęć. A potem kolejny ze zdjęciem:
Jesteśmy coraz bliżej, Piękna
Tutaj zdjęcia były najgorsze. Zrobione tak, że mężczyzna z kadru wyglądał jakby obejmował Azusę. A na kolejnym z nich jakby przystawiał pistolet do głowy dziewczyny. Były zrobione w dniu kiedy
Kiedy usłyszała pukanie do drzwi jej oczy zwężyły się ze strachu. Była trzecia w nocy i o tej godzinie raczej nikt nie odwiedzał dziewczyny. Spojrzała przez wizjer i odetchnęła. Otwarła drzwi, a przed nimi stał jej przyjaciel Shiki.
- Hej Azu. Mogę wejść?
Azusa skinęła głową i odsunęła, aby Shiki mógł wejść. Potem szybko zamknęła drzwi na klucz i ruszyła wgłąb pokoju. Usiedli przy stole, a Az spytała:
- Kawy?
- Chętnie - odparł Shiki i poszedł za Azu do kuchni. Tam Azusa wstawiła wodę, a Shiki wsypał kawę do kubków.
- Dwie? - dziewczyna potaknęła, a jej przyjaciel posłodził kawy. Az zalała napoje i dwoje przyjaciół siadło na blacie kuchennym.
- Coś chciałeś? - rzuciła rzeczowo, a Shiki potaknął:
- Zapytać czy coś nowego. - Azu pokręciła głową i dodała:
- Nie i oby już tak zostało.
- Jeśli coś się stanie będę Cię bronić - powiedział cicho
Po kilku minutach ciszy usłyszeli ciche pukanie. Dziewczyna zadrżała, a Shi szepnął:
- Zobaczę kto to - Azusa skinęła głową, a Shiki poszedł sprawdzić.
- Kto tam - powiedział chłopak i otworzył drzwi. Na wycieraczce leżała mała koperta. Otwarł ją szybko i zobaczył napis:
To był błąd.
Zdjęcie wnętrza kuchni, Shikiego i Azu. Po chwili krzyk i łomot.
- Azusa! - wykrzyknął chłopak i pobiegł do kuchni. Była tam rozlana kawa, wybite okno i resztki kubka Azusy.
- Cholera! - wydarł się chłopak i rozpłakał się ze wściekłości - Obiecałem Cię chronić, a chwilę potem zostawiłem Cię samą. Wybacz mi Azu!  Wybacz!
Opadł bezsilnie na kolana i siedział płacząc. Po chwili do mieszania weszli obudzeni sąsiedzi 'Co się tu stało?!' pytali Shikiego, a on powtarzał tylko:
- Zabrali ją. Zabrali...
-Kogo?! - spytał jeden z sąsiadów
- Azusę. Azu - chłopak płakał bezsilnie - A ja ją zawiodłem. Moją Azu.
***
Azusa ocknęła się przywiązana do krzesła, z zaklejonymi ustami. Była w białym pomieszczeniu ze stołem i z kanapą.
- Witaj Piękna - usłyszała gardłowy głos. -  Nic nie mów, wszystko wyjaśnię. Ktoś kazał nam cię tu przywieźć. Ktoś kto za tobą tęskni.
Z cienia wyłonił się średniego wzrostu chłopak. Miał twarz i dłonie umazane krwią, blond włosy i błękitne oczy.
- Azusa wróć. Pobawmy się. - powiedział chłopk. - Jestem sam. Nie mam się z kim bawić. Wróć Azusa.
Brutalnie zdarł jej taśmę z ust.
- Azusa wróć. Chcę się pobawić z Azu.
- Zostaw mnie psycholu! - zaczęła się drzeć
- Azunia nie krzycz. Zmienisz zdanie. - dodał i wyszedł z pokoju
Przychodził codziennie. I codziennie mówił to samo 'Azu wróć. Chcę się bawić z moją Azusią'. Azusa nie wiedziała jak długo tam jest. Ale już chciała do domu. Chciała uciec.
Tymczasem policja szalała, całe miasto postawiono do pionu. Wszyscy szukali Azusy. Plakaty, telewizja, ulotki. Wszystko głosiło o zaginięciu Azu. Jednego dnia do pokoju wszedł Shinet i powiedział:
- Ktoś szuka mojej Azu - pokazał jej ulotkę. Po chwili wyszedł z pokoju, a Azu odetchnęła. Był psycholem, dlatego Azusa go zostawiła. Bała się go zawsze gdy był obok. Więc kiedy drzwi otworzyły się i stanął w nich Shiki, Azusa rozpłakała się ze szczęścia. Shiki szybko ją rozwiązał i podał rękę. Wyprowadził ją z pomieszczenia, a ona się w niego wtuliła. Po chwili usłyszała krzyk:
- Moja Azu zniknęła! - Shinet wypadł na taras gdzie stali Azu i jej przyjaciel.
- Oddawaj Azu. Ona będzie moja, albo niczyja! - krzyknął Shinet mierząc w dziewczynę. Nacisnął spust i pocisk trafiłby w Azusę, gdyby nie Shiki, który oddał celny strzał ze swojego rewolweru i osłonił dziewczynę własnym ciałem. Po chwili i Shinet i Shiki padli na ziemię.
- Shiki - załkała Azusa pochylając się nad swoim przyjacielem
- Spokojnie Azu. Nie płacz. Wszystko będzie dobrze - wykrztusił Shiki i zamknął oczy poraz ostatni.


2 komentarze:

  1. Jakie poświęcenie...miłość...uwielbiam jak piszesz nie przestawaj nigdy. ;*

    OdpowiedzUsuń