piątek, 3 stycznia 2014

Prześladowana

  Siedemnastoletnia Shion usiadła w ławce i popatrzyła nienawistnie na swojego nauczyciela fizyki. Czy on zawsze musiał robić jej na złość? Kiedy chciała zgłosić nieprzygotowanie, on ogłosił dzień bez np i jeszcze wziął ją do odpowiedzi. Jej siostra bliźniaczka Mion uśmiechnęła się do niej pocieszająco. Jej zawsze było łatwiej - nauczyciele ją uwielbiali. Shion nigdy tego nie rozumiała - były niemal identyczne. Ale ubiorem się różniły. Mion preferowała długie spódnice, kamizelki i białe koszule, Shion wolała krótkie spódniczki, ewentualnie krótkie spodenki. Do tego jakiś t-shirt i luźno związane trampki. Chociaż zimą nosiła długie spodnie, najczęściek rurki.
  Jej rozmyślenia przerwał dzwonek na przerwę . Wrzuciła pospiesznie książki do torby i jako iż była to jej ostatnia lekcja szybko ruszyła do szatni, z nadzieją, że uda jej się ominąć debili, którzy zawsze się do niej doczepiali. Spojrzała ukradkiem na Kuramę, który gdy to zauważył lekko się uśmiechnął, po czym wrócił do rozmowy z kumplami. Shion rozmarzyła się, jak to fajnie by było, gdyby Kurama i Ona... Jednak szybko odrzuciła te myśl. W Kuramie podkochiwała się połowa dziewczyn ze szkoły i ona jedna, nie będąc tu wyjątkiem nie miała szans. Kiedy schodziła do szatni nie zauważyła Hiroshiko, Kayaby i Kazuto, którzy tylko czekali, żeby móc uprzykrzyć jej życie.
- Gdzie tak uciekasz? - spytał przywódca odmóżdżonej bany Kayaba
- I przed kim? - Kazuto dorzucił swoje pięć groszy i zrobił zatroskaną minę
- Bo chyba nie przed nami?- Dodał Hiroshiko chyba najgłupszy z całej trójki i wszyscy trzej zaczęli głupio rechotać
- Nie przed wami bo przed głupotą nie da się uciec. - rzuciła i odepchnęła Kazuto, który blokował jej przejście. Zaczęła schodzić powoli po schodach po czym ruszyła w stronę swojej szafki nie słuchając krzyków chłopaków.
- Gdzieś ty była? - spytała ubrana w zimową kurtkę Mion siedząca na ławce obok szafek
- Miałam z kilkoma osobami pogawędkę - westchnęła Shion i narzuciła swóją granatową, sportową kurtkę.
- Znowu oni? - Mion przewróciła oczami, a jej siostra potaknęła o wrzuciła do szafki swoje buty zmienne i ubrała swoje glanowate kozaczki zimowe.
- Chodź - powiedziała i zamknęła szafkę
Mion wstała i razem z siostrą ruszyły do wyjścia. Tym razem miały szczęscie nie spotkać bezmózgiego trio.
*W domu*
- Shion, Mion! Odrobiłyście lekcje?
- Tak Mamo! - zgodnie rzuciły bliźniaczki i wróciły do swoich poprzednich zajęć, a mianowicie Mion do czytania, a Shion do szkicowania.
Shion szkicowała od dawna i trzeba przyznać, że robiła to wspaniale. Mangi, które rysowała zdobywały pierwsze miejsca w ogólnokrajowych konkursach, a większość jej szkiców znajdowała się na miejskich wystawach.
- Co rysujesz? - spytała Mion podchodząc do sztalugi na której Shion szkicowała węglem. Ta natomiast zasłoniła szkic swoim ciałem, zarumieniła się i rzuciła:
- Nic takiego - Nie chciała dopuścić, żeby siostra zobaczyła szkic na którym Kurama obejmuje Shion, uśmiechając sie przy tym szeroko.
- No pokaż! - siostry sprzeczały się, dopóki mama nie zawołała obu na obiad, a Shion nie schowała szkicu do szuflady.
*Ranek*
  Shion, razem z siostrą opuściły dom po czym udały się do szkoły. Przy wyjściu na dziedziniec przyd szkołą czekali na nie Kazuto, Hiroshiko i Kayaba. Jak zwykle zignorowali Mion i doczepili się do Shion
- Wiesz, że złamałaś mi nos? - warknął Kazuto i zagrodził jej drogę
- O jak przykro - mruknęła dziewczyna próbując go wyminąć
- To nie ujdzie ci na sucho - dodał Kayaba
- Ojej. - odpowiedziała prześladowana półsłówkiem
Hiroshiko i Kayaba chwycili ją tak, że nie mogła się wyrwać. Szamotała się i nienawistne spojrzała w oczy Kazuto kiedy przed nią stanął
- Co? Nie ma już facetów tak słabych jak wy i zaczęliście dowalać do dziewczyn - syknęła
- My słabi? Chy..
- Oczywiście, że tak. Tylko słabeusz prześladuje dziewczynę, która jest słabsza od niego - przerwał mu wpół zdania Kurama, króry stanął między nim, a Shion.
- Odejdź Kurama - powiedział chojracko, a jednak było słychać, że się boi. Kurama słynął z honoru praz z tego, że zawsze broni słabszych - To nie twoja sprawa. A ta suka złamała mi nos - powiedział cofając się o krok.
- I teraz jest prawidłowo - w końcu taki złamas jak ty ma coś złamanego. -rzucił bohater ignorancko - A teraz dajcie jej spokój
- Chłopaki, idziemy - rzucił piskliwie, a jego kumple puścili dziewczynę, która upadła.
Kiedy tamci odeszli i została sama z Kuramą jak dziecko wybuchła płaczem. Kurama podał jej rękę, a ona podniosła się i szepnęła
- Dziękuję Kurama. Gdyby nie ty... - nie umiała skończyć zdania. Czego się nie spodziewała chłopak przytulił ją i powiedział:
- Już wszystko w porządku. Mamy siebie prawda? - rzucił trochę nieśmiało
- Mamy? - Shion odsunęła się od Kuramy i popatrzyła mu w oczy.
- Zależy mi na tobie - powiedział, a ona wybuchła jeszcze większym płaczem i przytuliła się do niego jeszcze mocniej.

1 komentarz: